Pin It

Ponieważ od pewnego czasu uczestniczę w akcji kulinarnej „Z widelcem po Europie”, a ciągle nie mam pomysłu ani czasu na przygotowanie dania z kuchni, która jest „obgotowywana” danego tygodnia, postanowiłam zmobilizować się i zrobić jakieś danie w tygodniu kuchni szwajcarskiej. Nie mając pojęcia o tym, jakie potrawy jada się w Szwajcarii ani urlopującego się aktualnie kolegi Szwajcara do pomocy, przeszukałam zagraniczne blogi kulinarne i znalazłam wyglądający dość przystępnie przepis na ciasteczka anyżowe o nazwie chrabeli.

Jeśli ktoś szuka przepisu na deser, który można zjeść zaraz po upieczeniu, tutaj niestety się zawiedzie. Procedura przygotowywania chrabeli przypomina odrobinę proces pieczenia pierniczków, które na początku, tuż po upieczeniu i ostygnięciu są twarde jak skała, a po pewnym czasie, odpowiednio przechowywane kruszeją i nabierają aromatu. Co wyjdzie z moich ciastek – zobaczymy za 3 tygodnie. Na razie zapowiadają się całkiem dobrze :).

Nie wiem, czy te ciastka mają polską nazwę. Wiem, że powinny mieć kształt półksiężyca, ale moje są prostokątne :).

 

Przepis na chrabeli

Składniki (na 2 blaszki ciastek)

  • 3 jajka
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1 łyżka stołowa cherry brandy (nie miałam, więc dodałam 1 łyżkę serbskiej nalewki gruszkowej, też dobrej :) )
  • 1,5 łyżeczki ziaren anyżu
  • 1 1/3 szklanki mąki (ilość mąki może się zmienić w zależności od typu mąki, której użyjemy; ja do ciasta dodałam aż 2,5 szklanki)
  • szczypta soli
  • 1 łyżka masła lub margaryny do posmarowania papieru do pieczenia
 

Wykonanie:

 

Krok 1. W dużej misce rozbijamy jajka, dosypujemy cukier i miksujemy ok. 10 minut do uzyskania lejącej, jasnej masy. Dodajemy alkohol, anyż i sól.

Krok 2. Dodajemy mąkę i mieszamy całość za pomocą drewnianej łyżki lub drewnianego mieszadła do ciasta (taka drewniana kula na drewnianym trzonku; niestety nie znam nazwy :) ).

Krok 3. Na koniec ugniatamy ciasto ręką – powinno być miękkie i odrywać się od ręki. Zawijamy je w folię lub zamykamy w plastikowym pojemniku i wkładamy na ok. 10 godzin do lodówki. Najlepiej wyrobić ciasto wieczorem i włożyć do schłodzenia na całą noc.

Krok 4. Po leżakowaniu w lodówce ciasto dzielimy na 2 części, formujemy rulony o grubości ok. 1-1,5 cm i kroimy na kawałki długości ok. 5 cm. Rozkładamy ciastka na ściereczce i nakrawamy ukośnie przy pomocy noża. Następnie zawijamy ciastka w półksiężyce tak, żeby rozszerzyły się zrobione przez nas nacięcia.

Krok 5. Przykrywamy szczelnie ściereczką kuchenną i zostawiamy do osuszenia na 24 godziny.

Krok 6. Kolejnego dnia, kiedy ciastka są już suche, nagrzewamy piekarnik do 165 °C, delikatnie natłuszczamy papier do pieczenia, układamy ciastka i pieczemy przez ok. 15 minut. Ciastka powinny zarumienić się lekko od spodu i absolutnie nie mogą zbrązowieć u góry.

Po upieczeniu trzymamy ciastka w chłodnym miejscu przez ok. 3-4 dni. Będą bardzo twarde, ale z czasem zaczną kruszeć. Układamy ciastka w puszce, oddzielając je kawałkami papieru do pieczenia. Ich smak powinien dojrzeć po ok. 2-3 tygodniach.

 

Mam nadzieję, że tak długie oczekiwanie się opłaci :). Ciasto tuż po wyrobieniu ma cudowny aromat alkoholu połączonego z anyżem, który niestety gubi się podczas pieczenia. Ale podobno ma powrócić po 2 tygodniach :D.