| Użytkownik | Wpis |
|
01:57 piątek, 16 Grudzień 2011
| Dorota Kamińska
| | |
| Administrator
| Wpisów:64 | |
|
|
Wpis edytowany 02:02 – piątek, 16 Grudzień 2011 przez Dorota Kamińska
Ciężko określić, co lubię najbardziej, bo potraw, które mi smakują, jest nieskończenie wiele. Jeśli jednak miałabym ograniczyć się tylko do jednej, jedynej pozycji, z pewnością byłoby to danie proste, kojarzące mi się z latem, wakacjami i piękną pogodą. Knedle z truskawkami, na które tak długo czekałam, polane śmietaną, może z odrobiną bułki tartej. Zrobione z truskawek, które mojej mamie udało się ocalić przed zjedzeniem na surowo, najpierw jeszcze w ogrodzie, prosto z krzaczka, a potem w domu, po obtoczeniu w cukrze lub wymieszaniu ze śmietaną. Tak… Smak knedli z truskawkami to smak mojego dzieciństwa.
|
|
|
|
|
15:09 piątek, 16 Grudzień 2011
| slodka
| | |
| Gotuję to i owo | Wpisów:11 | |
|
|
U mnie jedną z potraw, którą mogę określić jako tradycyjną w rodzinie jest Czernina z ziemniaczanymi kluskami. Zupę je się u mnie w domu nie za często,ale za to gdy się ja je są to szczególne chwile dla naszego podniebienia .
|
|
|
|
|
15:15 piątek, 16 Grudzień 2011
| slodka
| | |
| Gotuję to i owo | Wpisów:11 | |
|
|
Kolejnym specjałem są małe pączki z serków waniliowych. Są to proste i pyszne słodkości, które w dzieciństwie robiła dla mnie babcia i mama, obecnie ja czasem robię je dla swojego męża. Przywołują mi one uroki dzieciństwa i chwile spędzone na łonie natury z dala od zgiełku miasta.
Składniki:
-2 serki homogenizowane o smaku waniliowym 150 g,
-2 szkl. mąki,
-1 cukier waniliowy i 2 łyżki cukru,
-cukier puder do posypania
-2 żółtka i 1 całe jajko,
-1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
-olej do smażenia.
Wszystkie składniki łączymy ze sobą.
Całość mieszamy mikserem na najniższych obrotach, następnie powstałe ciasto wykładać łyżką na rozgrzany olej.
Smażyć na brązowy kolor na małym ogniu.
Pączki posypujemy cukrem pudrem.
|
|
|
|
|
20:16 sobota, 17 Grudzień 2011
| slodka
| | |
| Gotuję to i owo | Wpisów:11 | |
|
|
W moim rodzinnym domu na święta nie mogło zabraknąć także zupy rybnej, faszerowanych pieczarek oraz suszonych grzybów, które wcześniej się namacza,aby zmiękły a następnie obtacza się je w mące i jajku i smaży. Pychotka.
|
|
|
|
|
22:52 sobota, 17 Grudzień 2011
| hazaja
| | |
| Gotuję to i owo | Wpisów:4 | |
|
|
Moją ulubioną potrawą, o ile mogę to tak nazwać, bo jest to bardziej deser, jest migdałowiec – ciasto mojej cioci. Dobrze pamiętam te czasy, gdy nie miałam na niego przepisu i jedyną okazją na jego zjedzenie były urodziny moich kuzynów, więc gdy tylko wyłapywałam go wzrokiem na stole, no cóż zaczynała się impreza 
Po paru latach poprosiłam ciocię o przepis.. i czar prysł.., choć może tylko w pewnym sensie.. ponieważ moje wykonanie pozostawia wiele do życzenia, robiłam je kilka razy, i nigdy nie obyło się bez przygód… schody zaczynały się już w sklepie : niesłodzone mleko, zamiast słodzonego ; kakaowa masa kajmakowa, zamiast tej zwykłej.. później już w kuchni : krzywo rozwałkowane placki, nieposłodzona piana z białek i wreszcie słynne ‘mamo, kupowałyśmy migdały, prawda?’, niestety nie mogę powiedzieć, żeby był to koniec zabawy.. kolejno zdarzyć się jeszcze mogły zbyt spieczone placki i nowo zakupiony mikser = rozwarstwiony krem i wreszcie punkt kulminacyjny – przekładanie blatów kremem, i ozdabianie migdałami(dodam, że po tym moja kuchnia nabiera nowego wyglądu). Podsumowując, to ciasto pozwala spędzić, więcej czasu z rodziną(tata wałkujący placki), zachować formę (mama biegnąca po migdały do sklepu), uczy cierpliwości (siostra wyczekująca, ‘aż wreszcie będzie gotowe’), wyrozumiałości (kot, muszący pogodzić się z tym, że to jednak nie ‘surowe mięsko’) i zachowywania stalowych nerwów (tu ja i reszta wcześniej wymienianych przygód).
Ewidentnie jednak kruche ciasto, chrupiące migdały i słodziutki kajmak robią swoje, ciasto znika w tempie odwrotnie proporcjonalnym do czasu jego robienia. Krótko mówiąc, ciasto idealne 
|
|
|
23:02 niedziela, 18 Grudzień 2011
| cinamonne
| | |
| Przypalam wodę | Wpisów:2 | |
|
|
A moje ulubione danie to rosół, prawdziwy, domowy rosół. Po prostu uwielbiam jego zapach, smak, wygląd.. A kiedy jest do niego domowy makaron to po prostu bajka. Zimą wspaniale ogrzewa, latem podnosi na duchu.. Potrafi mnie przenieść w inny świat. A co to jest? Przecież to tylko rosół,.. a jednak cuda się zdarzają. On kojarzy mi się z Babcią, u której często na mnie czekał i z Dziadkiem., bo zawsze, po prostu zawsze, kiedy wracałam od nich włączał mi się "rosołowy syndrom" i musiałam sobie zrobić w domu rosół.. ale dla odmiany z lanymi kluseczkami mmm.. takiego sobie teraz apetytu narobiłam, ale chyba byłoby to odrobinę dziwne gdybym o 22 robiła sobie rosół.. A w sumie dlaczego nie? 
|
|
|
23:12 niedziela, 18 Grudzień 2011
| cinamonne
| | |
| Przypalam wodę | Wpisów:2 | |
|
|
A drugim ukochanym wprost (tym razem ciastem ) jest kruszaniec, czyli tzw. pleśniak. Gdybym tylko mogła zjadłabym go całą blachę, ale nie mogę być taką egoistką, więc po kawałeczku jeszcze zostawiam dla rodzinki.. Choć ciężko mi się z nim rozstać :D To ciasto tak kojarzy mi się z wczesnym dzieciństwem, kiedy jako mała dziewczynka próbowałam je zagniatać, a zawsze najgorzej wychodziło mi łączenie z kakao, ale czy łaciate jest złe? Razem z mamą wykładałam łyżeczką beziki i małymi rączkami sypałam wisienki … I to oczekiwanie, kiedy wreszcie to cudo się upiecze.. Ach, bezcenne A potem delektowanie się jednym kawałkiem, nastepnym, i następnym a raczej pochłanianie ich w zawrotnej szybkości :D Myślę, że takie chwile pozostaną z nami na zawsze ..
Dobranoc 
|
|
|
12:42 poniedziałek, 19 Grudzień 2011
| grazyna0071
| | |
| Przypalam wodę | Wpisów:1 | |
|
|
Moja ulubioną potrawą są kartacze. Jadłam je pierwszy raz na Suwalszczyźnie dwa late temu i jako cepeliny w Wilnie. Moim domowym Panom – typowym poznańskim Pyrom tak się spodobały te wielkie ziemniaczane kluchy nadziane mięsem, że poprosili mnie o zrobienie takich w domu. Szukałam przepisu pełna obaw – starsza siostra opowiedziała mi o swojej nieudanej próbie zrobienia kartaczy.
Z pomocą przyszedł mi blogowy przyjaciel, Czyprak Antoni, który ma Tatula na Suwalszczyźnie i podał mi wypróbowany przepis. Z wielką trema przystąpiłam do wykonanie, używając dla ułatwienia sokowirówki do przetarcia i odcedzenia ziemniaków.
Poprzedniego dnia wieczorem ugotowałam kilo ziemniaków w mundurkach, a potem walczyłam, żeby mi ich nie zjedli z masłem i solą… Obrałam póki ciepłe i zmiażdżyłam na puch tłuczkiem do ziemniaków, bo maszynki do mielenia już nie mam a blender się popsuł.
Dziś w porze przedobiedniej( bo takie ciasto ziemniaczane musi być świeże, leżeć nie może!), obrałam i pokroiłam ok. dwa kg ziemniaków i wezwałam na pomoc Operatora Sokowirówki. W tym czasie podsmażyłam dwie średnie cebule na oleju ( pokrojone w kosteczkę), dodałam do tego prawie kilo mielonego mięsa wieprzowego i, żeby po ugotowaniu nie zbiło się w grudę, dałam jeszcze trochę smalcu z wędzonego boczku…Doprawiłam solą, pieprzem i rozmarynem.
Sok z przetartych ziemniaków odstawiłam na 10 min, żeby się ustała skrobia. Przetarte ziemniaki włożyłam do miski i połączyłam z ugotowanymi wczoraj, dodałam skrobię, która się ustała ( sporo tego było, prawie szklanka) i dwie łyżki mąki ziemniaczanej. Nastawiłam jeden wielki garnek do gotowania bigosu i … jeszcze dwa mniejsze – od zupy i makaronu, żeby wszystko ugotowało się w miarę równo. Nabrałam ciasta i zawinęłam w nie kulkę mięsa. Było trochę rzadkie, więc po drugim takim samym, dodałam jeszcze łychę mąki ziemniaczanej i teraz było już plastyczne.
Z tego ciasta wyszło mi 12 dużych, podłużnych kartaczy i jeszcze dwa mniejsze… Mięsa mi zostało, wiec je przesmażyłam razem z pokrojonym kawałkiem wędzonego boczku i cebulą, a to dlatego, że boczku było mało ( ktoś wczoraj wieczorem zużył do jajecznicy…).
Wrzuciłam kluchy do gotującej się osolonej wody w trzech garnkach i pilnowałam, robiąc surówkę. Stwierdziłam, że kapusta polecana przez Antoniego pyszna, ale ile można tych kalorii, zrobiłam więc surówkę z kiszonych ogórków, pomidorów i papryki z cebulą…
Gdy woda się zagotowała, podważyłam delikatnie kartacze drewnianą łopatką, żeby nie przywarły do dna. Wtedy, gotując się, radośnie przewracały się z boku na bok a ja patrzyłam, czy się nie rozpadają. I nie rozpadały się! Zmniejszyłam nieco płomień i gotowałam 20 minut, po czym wyjęłam łyżką cedzakową na durszlak, żeby odciekły.
Polałam boczkiem z mięsem i cebulką.
Spotkały się z wielkim entuzjazmem i zostały uznane z a równie dobre, jak oryginał. Robię je jako odświętne danie, zwłaszcza wczesną jesienią, kiedy ziemniaki są najlepsze.Polecam wszystkim- aksamitne puszyste ciasto pieszczące podniebienie, soczyste wnętrze – niebo w gębie !
Zdjęcia można zobaczyć pod tym adresem :
http://www.grazynagotuje.pl/?p=1225
|
|
|
23:17 poniedziałek, 19 Grudzień 2011
| hazaja
| | |
| Gotuję to i owo | Wpisów:4 | |
|
|
Należę również do ogromnych fanów sałatek, wszelakich, najlepiej z kurczakiem, więc faworytem (póki co) pozostaje gyros. Tu również główną rolę grają dobre skojarzenia, gdyż pierwszy raz robiłam go na sylwestra w ubiegłym roku, wtedy również nie obyło się bez niespodzianek.. Oczywiście przezorna zakupiłam wszystko z wyprzedzeniem i w tej kwestii problemów nie było, lecz już wieczorem 31.12 gdy goście mieli zjawić się lada chwila.. uświadomiłam sobie, że zgubiłam przepis, za nic nie mogłam go znaleźć, ciągle jednak spokojna poszłam do komputera wydrukować go jeszcze raz, włączam komputer, klikam znajomą ikonkę i… i… i… ładowanie trwa dziwnie długo… i… żądana strona nie może zostać otworzona.. czyżby internet nie działał? Nie no skądże rano było w porządku…
Ale jednak skończyło się na tym, ze przy pierwszych gościach ja kroiłam składniki..
(w sumie z perspektywy czasu przepis nie był zbyt potrzebny, no ale te emocje – zrobiły swoje).
Dzięki temu przynajmniej, teraz w środku nocy wymienię składniki i ich poprawną kolejność,
a zatem : przysmażony kurczak, ogórek konserwowy, no to keczup, kolejno cebulka, trochę kukurydzy, majonez i kapusta pekińska.
Doskonale pamiętam jak jadłyśmy ją z przyjaciółką gdzieś tak o 23 w tę magiczną noc, choć nie była ona jeszcze dość aromatyczna to smakowała wszystkim, również mnie zestresowanej czy aby o wszystkim pamiętałam. Nic jednak nie zastąpi jej smaku już w Nowy Rok rano (tu bym dyskutowała.. no ehm.. dobra, w południe), po nocy w lodówce, gdy to wszystkie składniki przyprawy do gyros jak i keczup, majonez i warzywa, stworzyły pyszną całość..
Siostra jest taką fanką tej sałatki, że od zeszłego roku, jedliśmy ją x razy, wielu zdążyłaby się pewnie znudzić, ale nie nam Chyba mam już pomysł, na jedno z sylwestrowych dań.
|
|
|
00:03 wtorek, 20 Grudzień 2011
| nefere
| | |
| Przypalam wodę | Wpisów:1 | |
|
|
Najbardziej ukochanym, uwielbianym i wręcz ubóstwianą potrawą jest tort makowy i to nie byle jaki.
Ale najpierw parę słów tzw. background'u.
Mieć neutralno/pozytywne relacje z teściową – to sukces.
Mieć super świetne relacje z teściową no i mieć u niej jak pączek w maśle – to już cud.
A że cuda się zdarzają, no i wyjątki potwierdzają regułę to ja się śmiało do tych wyjątków zaliczyć mogę 
Lat kilka temu, zanim mój obecny małżonek takowy status przyjął, w wieczór wigilijny zakończywszy rodzinną wigilię udałam się na drugą wigilię do domu mojego ówczesnego lubego, a jak się później okazało jednocześnie obecnie małżonka.
U nich w domu – klasyka – zupa rybna, karp, sałatka porowo-ananasowa – smacznie, w miłej atmosferze, sympatycznie.
Potem prezenty. Kiedy domownicy rozeszli się do swoich pokoi i czas nadszedł by nacieszyć się prezentami.. siedząc nad wyczekiwanymi scrable'ami w moje ręce trafiło coś niebywałego.. otóż.. tort makowy.. warstwa makowa, jasny krem budyniowy, znów warstwa makowa, jasny krem, na wierzchu orzechy włoskie i domowej roboty polewa czekoladowa.
Mając już pewne doświadczenia z tortami, spróbowałam z pewną dozą nieśmiałości (zwłaszcza jak się wcześniej jadało torty weselne z mega dużą ilością kremu, po której tylko mdli)… ale wracając do wątku.. spróbowałam.. i zamarłam z wrażenia.
Moje serce zostało skradzione przez teściową za pomocą tortu. Cóż to była za rozkosz. Krem – idealnie gładki, nie za słodki, odpowiednio zaprawiony spirytusem , a warstwa makowa.. bez grama mąki, z olejkiem migdałowym.. do tego orzechy włoskie.. i ta czekolada…ahhhh mniaaaaaaami 
Szczęśliwa posiadaczka tegoż przepisu mogę powiedzieć, że nie tylko ja jestem pełna uwielbienia dla tegoż cuda.. o czym świadczyć mogą tęskne zapytania koleżanek z pracy… czy przyniosę na urodziny/imieniny TEN tort makowy 
Wpis mogę z czystym sumieniem zadedykować mojej teściowej, która przez żołądek trafiła do mojego serca, zanim synową się stałam 
|
|
|
00:06 wtorek, 20 Grudzień 2011
| anetasg
| | |
| Przypalam wodę | Wpisów:1 | |
|
|
Z pokolenia na pokolenie
Przekazujemy sobie przepis na pierogi ruskie
Bo wszyscy lubimy szalenie
A robi się to tak, że do mąki i soli trzeba gorącą wodą wlać
Później zagnieść, rozwałkować i kółeczka z ciasta wycinać
Do tych kółek na środeczek farsz z ziemniaczka, biały serek
I cebulka przysmażona a czarny pieprz dzieła dokona
Ulepione wprost z rondelka hop na talerz, każdy zerka
Bowiem zaraz okraszone znikną wnet na naszym stole
|
|
|
16:30 piątek, 27 Styczeń 2012
| Stokrotka
| | |
| Gość
| | |
|
|
Jest tylko jedno genialne , zdecydowanie ulubione danie – POMIDOROWA,
Wczesniej robil ja moj ojciec, potem mama nieco inna ale tez swietna, obecnie pomidowrowa gotuje moj maz – kazdy roi inny, wegetarianska ale kazda jest przepyszna, . Uwilbiam pomidorowa. Moglabym jesc codziennie , nie znudzilo by mi sie nigdy. A pomidory przetworzone maja wiecej antyoksydantow niz swieze  
|
|
|
00:12 wtorek, 6 Marzec 2012
| natalia
| | Warszawa | |
| Rzadko wychodzę z kuchni | Wpisów:50 | |
|
|
Moja ulubiona potrawa to lasagne i rosół. Za rosół dużo bym dała teraz…
|
|
|
14:57 wtorek, 13 Marzec 2012
| herbacianarozyczka
| | |
| Rzadko wychodzę z kuchni | Wpisów:50 | |
|
|
Duzo jest rzeczy które lubie jeść, ale na obiadek i tak na szybko lubię łazanki, albo ryż z sosem słodko-kwaśnym …
|
|
|
20:17 środa, 14 Marzec 2012
| natalia
| | Warszawa | |
| Rzadko wychodzę z kuchni | Wpisów:50 | |
|
|
Hmmm… Ciekawe, lubie łazanki, ale nigdy nie robiłam. Jak to sie robi?
|
|
|
18:06 czwartek, 15 Marzec 2012
| herbacianarozyczka
| | |
| Rzadko wychodzę z kuchni | Wpisów:50 | |
|
|
Ugotowany makaron podsmaża się na patelni razem z kapustą kiszoną i serem… mi to osobiście smakuje i to bardzo…
Możliwe, że "łazanki" to taka nazwa potoczna – i oficjalnie to danie nosi inną nazwę, ale mi tak kiedyś to przekazali .. ;-)
|
|
|
12:54 piątek, 16 Marzec 2012
| natalia
| | Warszawa | |
| Rzadko wychodzę z kuchni | Wpisów:50 | |
|
|
Zrobię na bank, ale jak wrócę, bo tutaj kapusty kiszonej nie ma!!!! Ogórków kiszonych też, ubolewam nad tym faktem 
|
|