Jagodowa poezja naleśnikowa
Najpierw było ciasto naleśnikowe. Potem, podczas gdy na patelni prażyły się jabłka i rabarbar, na talerzach powstawały pierwsze poranne naleśniki. Dżem jagodowy, bita śmietana i rozpuszczona z niewielką ilością masła miodoczekolada. A do tego bita śmietana. Po prostu jagodowa poezja.
Pierwsza wersja to polewa rozlana na talerzu, położony na wierzch naleśnik, warstwa dżemu, chmurka bitej śmietany i świeżutkie, słodkie truskawki. A na szczycie tej słodkiej piramidy pachnące listki mięty.
Druga wersja, nieco skromniejsza, dla tego, komu bardziej burczało w brzuchu i nie poczekał na pokrojone truskawki
.
Właściwie to druga wersja była pierwsza. Ale to nieistotne – obydwie zniknęły z talerzy w tempie światła, ustępując miejsca kolejnym dziełom
.
Naleśniki zostały przygotowane z myślą o akcjach kulinarnych “Naleśnikowy tydzień” i “Majowe śniadanie”.












Komentarze
1 komentarz do “Jagodowa poezja naleśnikowa”Trackbacks
Zobacz jak wypowiadali się inni[...] na naleśniki, w nieco innej formie, prezentowałam np. tutaj. A dziś zapraszam do obejrzenia, jak radzę sobie z [...]