Na skróty -> Obiad | Ciasto | Kalkulator kuchenny
13 grudnia 2010
Kutia
Moja mama od lat powtarza, że w jednych domach na Wigilię przygotowuje się kutię, a w drugich kluski z makiem. Ilekroć ktoś z domowników wspomniał: „Mamo, może zrobimy kluski z makiem”, zawsze mógł liczyć na to, że usłyszy „Po co? Przecież będzie kutia.” W tym roku usłyszał to mój tato, a ja zaśmiałam się w duchu, że chyba zadał to pytanie specjalnie, doskonale znając z góry odpowiedź. Gdy przyjrzymy się im z bliska, obydwa desery różnią się tylko tym, że do jednego dodaje się makaron, a do drugiego – gotowaną pszenicę.
W moim rodzinnym domu kutię przygotowywało się na każdą Wigilię. Robiły ją babcia (która wyniosła zwyczaj przyrządzania kutii ze swojego rodzinnego domu we Lwowie) albo mama. Z kolei druga babcia, wychowana w Wielkopolsce, na Wigilię przygotowywała kluski z makiem.
O ile mogę przeżyć Boże Narodzenie bez klusek, kutia obowiązkowo stanie na moim świątecznym stole. W tym roku nieco unowocześnię recepturę mojej mamy i dodam do maku odrobinę kandyzowanej skórki pomarańczowej. Zrezygnuję też z dodawania do kutii spirytusu czy rumu (w końcu to Wigilia i alkohol nie jest wskazany). Całość podam w kokilkach i posypię cukrowymi płatkami śniegu. Podoba Wam się kutia w takim wydaniu?
Przepis na wigilijną kutię – film Full HD
Przepis na kutięCzas przygotowania: 30 minut Czas oczekiwania: 8 godzin Składniki (dla 6 osób):
Do ozdobienia:
|
Wykonanie:
Krok 1. Mak zalewamy wrzątkiem (najlepiej wieczorem, w przeddzień przygotowania kutii), odcedzamy, powtórnie zalewamy (dwa razy więcej wody w stosunku do objętości maku) i odstawiamy na 8 godzin (najlepiej zalać wieczorem i zostawić na noc). Krok 2. Odcedzamy mak na gęstym sicie (lub na durszlaku wyłożonym ściereczką), dokładnie odciskamy. Mielimy dwukrotnie lub trzykrotnie w maszynce do mięsa o drobnych oczkach. Krok 3. Pszenicę dokładnie płuczemy i odcedzamy. Zalewamy zimną wodą (dwa razy więcej wody w stosunku do objętości pszenicy), doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy aż do odparowania wody. Wstawiamy garnek do nagrzanego piekarnika lub gotujemy w kąpieli wodnej tak długo, aż pszenica zmięknie. Przelewamy zimną wodą, odcedzamy, studzimy. Krok 4. Mieszamy miód z makiem. Cukier i cukier waniliowy rozpuszczamy w wodzie i dodajemy do maku razem z pszenicą. Krok 5. Dodajemy całe migdały i orzechy oraz pokrojone rodzynki i 1 łyżkę skórki pomarańczowej. Dokładnie mieszamy. Wykładamy kutię do kokilek, ozdabiamy pozostałą skórką pomarańczową i chłodzimy w lodówce. |








A w trzecich domach – cóż za świętokradztwo – zarówno kluski z makiem, jak i kutia uważane są za kompletnie zbędne na wigilijnym stole
I tak, pochodząc z Białegostoku, nigdy nie jadłam kutii…
O proszę, tego nie wzięłam pod uwagę
. A co macie w Wigilię na deser?
Kutia wyśmienita, nie ma co, talent do pichcenia odziedziczyłaś po mnie.
Mama
Moja babcia robi najlepszą kutie na świecie zawsze czekam na te wigilijne danie i zabieram słoik do domu na potem (choć nie wytrzymuje zbyt długo) przepiękne zdjęcia
Wygląda ślicznie!
Wygląda ślicznie!
Ostatnio czytałam artykuł w regionalnej Wyborczej, który tonem objawienia oznajmiał, że w Polsce w Wigilię panuje dualizm zupowy: barszcz albo grzybowa.
Jest to taka sama nieprawda jak dualizm makowy: kutia czy kluski z makiem.
Są jeszcze śląskie makówki, w Wielkopolsce zwane makiełkami (mak ze słodką bułką), są łamańce – nie dam głowy, ale to chyba Mazowsze.
Ja kutię uwielbiam, ale w małej ilości
Twoja wygląda słodko!
Makiełki też mam w planie, bardzo je lubię i pierwszy raz jadłam właśnie na Śląsku. Łamańców nie znam, muszę poznać. I nie zapominajmy o makagigi
. A oprócz barszczu i grzybowej mamy też choćby rosół rybny. Fajnie, tyle kulinarnych możliwości
.
Łamańce to mak z kruchym ciastem
Też nie próbowałam, bo u mnie króluje kuchnia kresowa.
Różnorodność kulinarna Polski się najmocniej przejawia chyba właśnie na świątecznych stołach. Też uważam, że to fajne
A u mnie makiełki to mniej więcej kluski z makiem właśnie – moje w wersji minimalistycznej są ze zwykłym makaronem, inne, które jadłam, też zwykle były z kluskami. Dopiero w tym roku spotkałam jedne, które były z ciastem, mogącym być faktycznie słodką bułką.
A „u mnie” to wielkopolska, choć teraz z moimi makiełkami wybywam pod Kutno:)
Super!
A u mnie jest i kutia i kluski, bo dzieci bardzo lubią. Twoja pysznie wygląda
Witaj Doroto,
Rewelacyjne zdjęcia, świetny przepis i film. Podziwiam zapał do kręcenia filmów, mnie on jakoś ominął szerokim łukiem za to lubię bardzo oglądać je u Ciebie
W moim rodzinnym domu nie jadało się kuti ani klusek z makiem, poznałam te dania dopiero w czasie studiów podczas pierwszych grupowych świąt organizowanych na roku.
W daniach świątecznych uwielbiam to, że różnią się one znacznie zależnie od regionu i tradycji rodzinnych a one ciągle mnie zaskakują.
Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam
Olga Smile
Niestety, pszenica powinna byc rozgotowana do miekkosci,najlepiej namoczyc na dwa dni przed wigilia, na 24 godziny, potem ugotowac ja do miekkosci, na co potrzebkilka godzin,wazne jest aby pszenica puscila z siebie taki klej,wtedy jest na pewno miekka i dobra do kutii.
Nauczyla mnie tego moja mama, a tata zawsze w czasie wigilii opowiadal, ze na wschodzie skad pochodzil, czyli ze Stanislawowa, gospodarz zawsze pierwsza lyzke kutii kierowal na sufit. Jesli sie kutia utrzymywala na suficie, to wrozylo dobry pogodny rok, natomiast jesli od razu spadla z sufitu na podloge, to nie wrozylo dobrze, ani ani dla domu ani dla upraw ani dla chowanej zwierzyny.
Pozdrawiam ze Szkocji gdzie takich frykasow w ogole nie znaja, a karpia lowia tylko dla sportu, po czym wpuszczaja go z powrotem do jeziora.
Piotr
Pisząc „niestety” uważasz, że moja była niedogotowana? Gwarantuję, że nie chrupała pod zębami i nie trzeba było jej moczyć 24 godziny wcześniej, a potem gotować przez kilka godzin. Również słyszałam od babci – lwowianki o zwyczaju rzucania kutią w sufit, podobnie jak, od innych osób, o kąpaniu się w pieniądzach w Wigilię, trzymaniu łuski karpia w portfelu przez cały rok… Z jednej strony są to przesympatyczne zwyczaje, z drugiej – trochę zastanawia mnie to, że do dziś w tego typu zabobony wierzą ślepo ludzie chodzący regularnie do kościoła, który akurat takich praktyk nie popiera
.
Tak naprawdę to wszystkie zwyczaje wigilijne są przedchrześcijańskie, tylko zaadaptowane przez religię katolicką. Jestem przekonana, że te najbardziej zakorzenione mają już konotacje religijne
Lepiej przejąć i reinterpretować niż próbować wykorzenić.
Ba, choinka z prezentami jest zapożyczona od pogan
Ale tego akurat kościół nie zabrania. Fajnie jest robić coś, co robiły nasza matka, babka, prababka itd., bo tak mówi rodzinna/regionalna/krajowa/światowa tradycja. Tylko warto przy tym zachować zdrowy rozsądek. Ale można się czasem z tego pośmiać – moja babcia była zagorzałą katoliczką, a przy tym zawsze powtarzała, że w Wigilię nieżyjący dziadek przylatuje do nas pod postacią muchy, bo przecież to reinkarnacja
.
Dorotko, nie moglam się powstrzymać:)
To że w społeczeństwach rolniczych magia miesza się z religią to nic nadzwyczajnego:)
Ale zdziwiłbyś się (ja się zdziwiłam przynajmniej!) jakbyś poczytała współczesne ankiety wśród młodych dotyczące religijności: wielu wierzy w reikarnację, czyściec jest negowany a Trójca Święta to Bóg Ojciec, Jezus i Maryja (czyli klasyczna trójca z bóstwem kobiecym ale wątpię, żeby ankietowani mieli tę wiedzę;)). Przy tych danych z XXI wieku rzucanie kutią w sufit (przez osobę która żyła w kościele przedsoborowym i słuchała mszy po łacinie) wychodzi bladziutko:)
Hahaha, no fakt
. Mnie już nic nie dziwi: horoskopy w gazetach wyznaczają drogę życia i pomagają w kluczowych decyzjach, a to byle który dziennikarz przecież pisze, z głowy i bez wiedzy astrologicznej
.
[..YouTube..] Kutja to jest to!Równie niezła jest artystka z Finlandii Janne Kutja.
makówki
… makowiec mojej mamy
hmmm
moja babcia smaży drożdżowe makowiki… w tym roku muszę podpatrzeć i wszystko spisać dla potomnych
tradycyjne śląskie makówki
Ja robię kutię, ale nie używam miodu…Pszenicę, kupuję na targu, przebieram i taką gotuję (w ugotowanym ziarenku skórka wywija się i chowa do środka ziarenka), do tego ugotowany i zmielony mak, orzechy włoskie, suzone morele (zamiast rodzynek – nie mogę), cukier trzcinowy…Tak wymieszane składniki podaję z kokilkach i osobno w dzbanuszku gorącą wodę…Też pyszne:)
u nas makówki:))
kluski z makiem i pierogi z nadzieniem makowym
)
Witam!
zawsze kutia
A u mnie „moczka”