Podsumowanie testów Bulionetki Knorr
Kampania Knorra, którą rozpoczynał ten wpis, właśnie dobiegła końca i czas podzielić się podsumowaniem z całego jej przebiegu oraz małym porównaniem, które przygotowałam dla prostego zobrazowania różnic między nowym produktem Knorra, jakim jest Bulionetka, a standardową kostką rosołową.
W ramach kampanii do wypróbowania rozdano 5 000 sztuk Bulionetek, z czego po jednej sporej paczce otrzymały blogerki (w tym również ja) biorące udział w kampanii. Przyznam, że nie spodziewałam się tak dużej ilości negatywnych opinii na temat tego typu produktu (na Pozytywnej Kuchni było ich akurat mniej, na innych blogach – więcej) – oczywiście zgadzam się z tym, że lepszy jest domowy rosół własnej roboty, który potem ewentualnie zamrażamy, natomiast nie każdy ma czas, umiejętności (osobiście nigdy nie przyrządzałam samodzielnie rosołu, ale obiecuję się nauczyć
) i miejsce na przechowywanie go w zamrażalniku.
Dotychczas, przygotowując zupy, robiłam je na wywarach warzywnych z dodatkiem soli, przypraw, masła i oliwy lub kostkach rosołowych. Nie należę do osób, które jedzenie “z torebek” jedzą codziennie i takiego podejścia do gotowania nie pochwalam, ale nie ukrywam, że zdarza mi się skorzystać z tego typu produktów zastępczych, zwłaszcza gdy chcę ugotować coś, na co brakuje mi tych kilku prawdziwych składników albo nie mam wystarczającej ilości czasu na spędzenie go w kuchni.
Najmilszą częścią akcji było oczywiście wspólne gotowanie z Knorrem, podczas którego miałyśmy z innymi blogerkami okazję poznać się osobiście, ugotować wspólnie mnóstwo dobrego jedzenia i dobrze się bawić w sympatycznym gronie. Przygotowałam też kilka dań z wykorzystaniem Bulionetki, w tym Risotto z bekonem i pieczarkami oraz Zupę bananową z chili.
Sprawdziłam wiele informacji (tych otrzymanych od producenta i tych zamieszczonych w internecie) na temat składników zawartych w kostce rosołowej i Bulionetce i zamieszczam poniżej krótkie porównanie tych dwóch produktów:
| Cecha | Bulionetka wołowa Knorr | Rosół wołowy Knorr w kostce |
| Konsystencja | Żelowa galaretka, w plastikowym pudełeczku | Krucha, zbita, w sreberku |
| Zapach | Bardziej intensywny, zbliżony do naturalnego | Mniej intensywny, od razu czuć, że to zapach kostki |
| Smak | Bardzo zbliżony do naturalnego | Łatwo rozróżnić smak prawdziwego bulionu i tego przygotowanego z kostki |
| Szybkość rozpuszczenia w wodzie (w 1 l wg instrukcji z opakowania, podczas ciągłego mieszania) | 30 sekund | 30 sekund |
| Czas przydatności do spożycia | 12 miesięcy | 24 miesiące |
| Zastosowanie | Zupy, sosy, mięsa, risotto | Zupy, sosy, mięsa, risotto |
| Proces produkcji | Powolne i długotrwałe gotowanie i mieszanie składników, zamknięcie w pudełeczku. | Sprasowanie na kształt kostki suszonych warzyw, ekstraktów mięsnych, przypraw, soli i tłuszczu roślinnego. |
| Składniki (w kolejności od największej do najmniejszej ilości) | woda, sól, substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian sodu, guanylan disodowy, inozynian disodowy), ekstrakt drożdżowy, ekstrakt wołowy lub drobiowy (2,5%), tłuszcz roślinny, cukier, tłuszcz wołowy lub drobiowy (2%), marchew, aromaty (w tym mleko), seler, zagęstniki (guma ksantanowa, mączka chleba świętojańskiego), natka pietruszki, barwnik: mieszanka karotenów | sól, tłuszcz roślinny, substancje wzmacniająca smak i zapach (glutaminian sodu, inozynian disodowy, guanylan disodowy), ekstrakt mięsa wołowego suszony, skrobia, cukier, aromaty, barwnik: karmel amoniakalny; maltodekstryna, marchew suszona, przyprawy: natka pietruszki, nasiona selera; regulator kwasowości: kwas cytrynowy |
| Konserwanty | Brak | Brak |
Z informacji prasowych producenta wynika, że w porównaniu z kostką rosołową do produkcji Bulionetki używa się prawdziwych warzyw (w przeciwieństwie do kostki rosołowej, w której znajdziemy warzywa suszone), mrożonych ziół, mięsnych ekstraktów w formie płynnej, 40% mniej tłuszczu i 50% mniej soli. Różni je także proces produkcyjny, który w przypadku Bulionetki zbliżono do domowego gotowania gęstego bulionu, który po schłodzeniu nabiera galaretowatej konsystencji.
Poniżej zamieszczam krótki przegląd składników Bulionetki, które mogą wzbudzać ewentualną wątpliwość u konsumenta:
Glutaminian sodu – E621 (substancja wzmacniająca smak) – Enajczęściej krytykowany składnik potraw, z którego spora część osób świadomie rezygnuje, wybierając produkty, w skład których nie wchodzi. Mówi się, że w nadmiernych ilościach może powodować zawroty i bóle głowy oraz tzw. “syndrom chińskiej restauracji”. Jest organicznym związkiem chemicznym, tzw. solą sodową kwasu glutaminowego. Można spotkać go w bardzo wielu produktach spożywczych, szczególnie tych wysokobiałkowych. Jak podaje marka Knorr, najwięcej naturalnych, niewyselekcjonowanych laboratoryjnie glutaminianów znajduje się w serach (rekordzistą jest parmezan – ponad 1,2% glutaminianu), grzybach, pomidorach, sosie sojowym, winogronach, brokułach, orzechach oraz mniejsze ilości w mięsie. Przygotowywany jest w wyniku fermentacji melasy z buraków.
Guanylan disodowy – E627 (substancja wzmacniająca smak) - powszechnie stosowany wzmacniacz smaku otrzymywany z suszonych ryb i glonów morskich, chemiczny związek organiczny.
Inozynian disodowy – E631 (substancja wzmacniająca smak) - powszechnie stosowany wzmacniacz smaku, chemiczny związek organiczny.
Guma ksantanowa – E415 (substancja zagęszczająca) – polisacharyd pochodzenia mikrobiologicznego. W połączeniu z mączką chleba świętojańskiego daje żele elastyczne i termoodwracalne.
Osobiście i “bez bicia” przyznam się, że nie spoglądam z reguły na opis składu kupowanych przeze mnie produktów. Gotowanie sprawia mi ogromną przyjemność i większość rzeczy staram się przygotowywać od podstaw, ale część produktów, w celu zaoszczędzenia czasu, kupuję gotowych. Myślę, że przy moim obecnym trybie życia nie da się całkowicie zrezygnować z tzw. półproduktów (chociaż gotowych zup instant i fixów jem jak na lekarstwo bo nie przepadam za ich walorami smakowymi), a zachowując zasadę “złotego środka” można wykorzystywać je od czasu do czasu jako pomocne w gotowaniu dodatki lub bazy do przygotowania potraw, a nie jako samodzielne, główne dania
. I chętnie “przerzucę się” z kostek rosołowych na Bulionetkę ze względu na lepszy zapach, walory smakowe, bardziej naturalną konsystencję i mniejszą zawartość soli.
Jeszcze jedna ciekawostka dotycząca wartości odżywczych (dane z własnych obliczeń, częściowo z portalu Dietetyczni.pl oraz częściowo ze “Świata Konsumenta” nr 10 (48) z 2005 r.) – zestawienie wartości odżywczych naturalnego bulionu, Bulionetki i rosołu wołowego Knorr:
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat powyższych składów, technologii produkcji i całego artykułu. Szczególnie mile widziane będą takie (zarówno te “na nie” jak i “na tak”), które są poparte rzeczowymi argumentami i źródłami informacji
.
Źródło: materiały prasowe, Dietetyczni.pl, Wikipedia.org, “Świat Konsumenta” nr 10 (48) z 2005 r.











Napiszę tak – w trakcie douczania się, jak prawidłowo karmić kota, zostałam uświadomiona, jak ważne jest czytanie składników tego, co kupujemy. Okazuje się, że nie tylko ważna jest lista składników, ale i kolejność. Składniki, których jest najwięcej, wymieniane są jako pierwsze.
Weźmy więc Bulionetkę: woda, sól, substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian sodu, guanylan disodowy, inozynian disodowy), ekstrakt drożdżowy, ekstrakt wołowy lub drobiowy (2,5%), tłuszcz roślinny, cukier, tłuszcz wołowy lub drobiowy (2%), marchew, aromaty (w tym mleko), seler, zagęstniki (guma ksantanowa, mączka chleba świętojańskiego), natka pietruszki, barwnik: mieszanka karotenów.
To za co płacisz, to głownie woda, następnie sól i glutaminiany, a potem drożdże. Skoro ekstraktu wołowego i tłuszczu wołowego oraz drobiowego masz kolejno 2,5% oraz 2%, to wychodzi, że 94,5% to coś innego – jest tu też marchew, seler, natka pietruszki – przyjmując nawet, że jest ich też po 2 procent (w co wątpię) – 90 procent to woda + sztuczne składniki i sól.
Oczywiście, że jest w tym mniej soli i tłuszczy niż w kostce – ale gramowo, czy procentowo? Ile waży Bulionetka, a ile kostka? I o ile więcej ma substancji aromatyzujących Bulionetka, która musi dodatkowo zaromatyzować nam wodę?
Osobiście uważam, że zarówno Bulionetka jak i kostka to to samo. Jedynie opakowania inne i inny marketing. Gdybym miała możliwości i dużą zamrażarkę, robiłabym własny bulion i mroziła. Ale nie mam, więc czasem korzystam z kostek. Choć coraz częściej staram się gotować tak, żeby sztuczne dosmakowania nie były mi potrzebne.
Uff, rozpisałam się. Pozdrawiam
Dzięki Usagi za Twoje uwagi, mam nadzieję że producent się wypowie i rozwieje wątpliwości co do procentowych porównań. Jeśli chodzi o wodę, to w prawdziwym rosole też jest jej najwięcej, ale fakt, że i prawdziwego mięcha więcej niż w przypadku ekstraktów. Swoją drogą, pisząc ten artykuł, znalazłam w internecie parę ofert ekologicznych kostek warzywnych i jestem też ciekawa jak to jest w ich przypadku.