Truskawkowe muffinki
Wreszcie nadszedł ten dzień! Tyle razy zachwycałam się muffinkami prezentowanymi na innych blogach, ich różnorodnością, przesłodkim wyglądem i niewątpliwie rewelacyjnym smakiem, tyle razy obiecywałam, że i ja pewnego dnia je przygotuję, tyle razy żałowałam, że jeszcze nie zaczęłam. Przechadzając się przedwczoraj po galerii handlowej, w oczekiwaniu na spotkanie z koleżanką, wstąpiłam do jednego ze sklepów z wyposażeniem kuchennym i… od razu ujrzałam foremki do muffinek. “Teraz albo nigdy!” – pomyślałam i zdjęłam z półki jedno opakowanie. “Ach! Cóż za cudowny zbieg okoliczności!” – zerknęłam na sąsiednią półkę, na której stały kokilki. “Upiekę tarteletki i w końcu będę mogła zaszaleć z sufletami!”. Ostatecznie w mojej torbie wylądowały trzy rodzaje foremek. Następnego dnia przygotowałam muffinki truskawkowe (nie przypuszczałam, że robi się je tak szybko!) i nawet leżąca w szpitalu Ania załapała się na jedną sztukę. Niestety, tym razem będzie bez instrukcji “krok po kroku”, ale na pewno sobie poradzicie
.
Serowe racuchy z dżemem jabłkowym
Zrobiłam racuchy, nareszcie! Od dłuższego czasu chodziły mi po głowie i ciągle brakowało albo sera, albo jajek, albo inne rzeczy do zjedzenia. Potem przyszła Wielkanoc, a wraz z nią cała masa niewykorzystanych jajek i kupionego w zbyt dużej ilości białego sera. To był najwyższy czas na usmażenie racuchów, zwłaszcza że niedawno sklep AleDobre.pl przekazał mi do testowania patelnię przeznaczoną specjalnie do naleśników i podobnych im potraw.
Podrzucane naleśniki
Przepis na naleśniki, w nieco innej formie, prezentowałam np. tutaj. A dziś zapraszam do obejrzenia, jak radzę sobie z podrzucaniem.
Mam nadzieję, że widać powoli postępy w porównaniu z poprzednim wideo
.
Karmazyn na parze
Nie posiadam praktycznie żadnego sprzętu do gotowania na parze i rzadko kiedy cokolwiek na parze gotuję. Moje potrawy z reguły podsmażam delikatnie na oliwie z oliwek lub duszę pod przykryciem. Niedawno przypomniałam sobie cudowny smak gotowanej na parze ryby, którą jadłam będąc na Tajwanie i postanowiłam przygotować coś podobnego w domu. Znalazłam odpowiedni przepis w książce kucharskiej “Kuchnia azjatycka” i przystąpiłam do dzieła. Niestety nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak łatwo rozpada się gotowany na parze filet rybny, bez skórki i ości
. Moja potrawa miała co prawda dobry smak, ale jej mało apetyczny wygląd musiałam odrobinę zamaskować.






