Na skróty -> Obiad | Ciasto | Kalkulator kuchenny
16 listopada 2009
Wyniki konkursu “Kulinarne stolice z eSKY.pl”
Ogłaszam rozstrzygnięcie trwającego do soboty konkursu, w którym sponsor, firma eSKY, zaoferował do wygrania vouchery o łącznej wartości 250 zł.
Serdecznie gratuluję zwycięzcy, Panu Krzysztofowi Jasińskiemu, który odpowiedział poprawnie na pytanie nr 1 (W przypadku organizacji podróży grupowych z eSKY.pl mamy do dyspozycji 100 000 hoteli z całego świata), a o swojej wymarzonej potrawie w jednej z kulinarnych stolic Europy (pytanie nr 2) napisał tak:
Kijów!
Bo Kijów w listopadzie to lepiej niż Warszawa czy Bełchatów w styczniu.
Mroźne powietrze szczypiące w policzki, rozlegle place, metro do wnętrza ziemi i kręte uliczki pnące się pod górę do stóp cerkwi na szczycie wzgórz.
Po mroźnym spacerze chce się jeść. A jedzenie na Ukrainie to temat na poemat.
Co najbardziej sprawdza się jako pokrzepienie duszy, oczu i ciała o tej porze roku w ukraińskiej stolicy? Zapewne ile podniebień tyle odpowiedzi, ale ja stawiam na tradycję, kolor i aromat!
Barszcz, pielmieni, a do popicia… wcale nie wódka, a kwas chlebowy.
O dwóch ostatnich pysznościach innym razem może, teraz opowiem tylko o pierwszej.
Barszcz z zza wschodniej granicy to zupa, przy której nasze polewki (tfu tfu, z papierka!) określane tym samym mianem powinny zblednąć (bo przecież nie zarumienić się) ze zgrozy i spłynąć w odpływie zlewozmywaka. Aromatyczny, gęsty, pełen pływających warzyw i mięsiwa, słusznej konsystencji lecz nie rozgotowany, kuszący pękającym co czas jakiś na zębach ziarenkiem fasoli czy groszku. Dobrze przyprawiony ziołami, na szczęście takimi, których nazw nie trzeba czytać ze słownikiem. Gorący, tak że nie da sie go jeść bez dmuchania i perełek potu na czole.
Z czego się robi to cudo?
Ano niby nic, kawałek mięsa, dwa buraki, fasola, może groszek, ziemniaki.
Przepis na taki barszcz (u nas zwany ukraińskim) znaleźć można w każdej książce kucharskiej. Ale ten kanon stołówek, mimo pozornych podobieństw nie ma wiele wspólnego z moim rarytasem.
Pewnie dlatego, że jego najważniejszym składnikiem jest lekki rausz po całodziennym spacerze na mroźnym kijowskim powietrzu i serce włożone w ten poczęstunek przez śliczne, rumiane Hospodynie.
Ja chcę jeść. Chcę do Kijowa!
Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w konkursie, a sponsorowi, firmie eSKY za ufundowanie nagrody. Panu Krzysztofowi życzę udanej podróży do Kijowa i zjedzenia najlepszego barszczu na świecie
.





